Select Page


VI zlot „Master Truck” krok po kroku


 

Opole, 9 – 11 lipiec 2010

VI Międzynarodowy Zlot Ciężarowych Pojazdów Tuningowanych „Master Truck” w Opolu wyłonił się – jak Afrodyta, grecka bogini miłości i piękna – z morskich fal. Bo rozpoczął się … dwa dni wcześniej w Gdyni, kiedy w  porcie wylądowali  skandynawscy mistrzowie tuningu ciężarówek. Nie przeraziła ich ani licząca blisko 2 tysiące kilometrów trasa, ani konieczność przebycia Bałtyku.

Kiedy olbrzymie wrota promu opadły, zgromadzonym na nabrzeżu dziennikarzom ukazały się prawdziwe cudeńka na kołach. Kolejno zjeżdżały na brzeg, budząc coraz większe zainteresowanie. Bo rzeczywiście: z Finlandii, dzięki wspierającym zlot „Master Truck” liniom Finnlines, przybyła ścisła czołówka. Z firmy Rajala Trans zjawiła się Scania „Zeus”, pomalowana według greckich wzorów. Kolejna Scania – „Dark Knight” – ozdobiona motywami z filmu Batman reprezentowała firmę Karhuline. Wizerunek Lary Croft – bohaterki filmu „Tomb Rider” spoglądał z kolejnej Scanii, należącej do firmy  Sea Container Service. Obok pełnowymiarowych ciężarówek z wnętrza promu wyłoniły się auta dostawcze, także pięknie tuningowane. Zarówno Toyota jak i Mercedes są własnością firmy Kuljetus Minna Jokinen.

Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Z Gdańska, gdzie dopłynął dzięki pomocy Polskiego Portalu Przepraw Promowych „promy24”, dojechał mistrz nad mistrze. Svempa Bergendhal postanowił powtórnie pokazać w Polsce swoją „Czerwoną Perłę”, czyli tysiąc konny kabriolet zbudowany na bazie Scanii.

Skoro szwedzkie ciężarówki dominowały w tym gronie, to nic dziwnego, że na początek wybrano się do gdańskiej siedziby Scanii. Na przybyszów zza Bałtyku czekały już tam pojazdy z firmy Repiński. Uformowaną kolumnę aut poprowadził pilot z firmy Jodko. Trzeba przyznać, że widok  mknącej autostradą, wyjątkowej kawalkady, zapierał dech w piersiach. Jadący w tę samą stronę kierowcy po jej dogonieniu zwalniali, aby dokładniej przyjrzeć się samochodom. Bo organizatorzy zlotu „Master Truck” postawili przed sobą zadanie niezwykle ambitne. Preludium niemal każdego zlotu stanowi konwój. Jednak ten, który zapowiadał „Master Trucka” był wręcz zjawiskowy. Nie dość, że jechały w nim jedne z najpiękniejszych w Europie ciężarówek, to jeszcze przemierzały całą Polskę z północy na południe. A na trasie czekały kolejne auta. Na jednym z postojów dołączył Kenworth Jana Sternickiego, na kolejnym kolumna ciężarówek wydłużyła się o samochody ratownictwa drogowego z firmy Jodko. Barwny sznur pojazdów dotarł wreszcie do Łodzi, gdzie został powitany  z entuzjazmem i olbrzymim zainteresowaniem. Fotografowano, filmowano i podziwiano każdy samochód. Ale postój nie mógł trwać wiecznie, bo do Opola jeszcze spory kawał drogi, a wszyscy wiedzą, jak trudno jeździ się po polskich miastach i na zwykłych drogach. Za pomoc w przeprowadzeniu konwoju przez Opole dziękujemy Komendantowi Miejskiemu Policji w Opolu i pomocy drogowej Auto Czok.

W konwoju czy indywidualnie, ciężarówki dotarły na miejsce. Można było zatem zlot, wspierany przez Urząd Miasta pod hasłem „Opole – miasto bez granic”, rozpocząć. Zgodnie z Master Truckową tradycją błogosławieństwa kierowcom i pojazdom udzielił ksiądz prałat Zygmunt Lubieniecki, kapelan sportu opolskiego.

Paweł Jordan – szef kanału TVN Turbo – głównego patrona medialnego zlotu i macierzystej stacji programu „Na osi”, dziękował organizatorom za przygotowanie tej imprezy.

Piotr Grześ, reprezentujący OZPTD złożył  życzenia wszystkim obecnym na zlocie, a w imieniu ministra Tomasza Połcia – Głównego Inspektora ITD zlot oficjalnie otworzył Alvin Gajadhur.

Oficjele, do których dołączył Tadeusz Jarmuziewicz, sekretarz stanu w ministerstwie infrastruktury, udali się na plac kampusu Politechniki Opolskiej, aby podziwiać przybyłe pojazdy.

Na VI Międzynarodowy Zlot Ciężarowych Pojazdów Tuningowanych „Master Truck” do Opola zjechało ponad sto pięćdziesiąt tuningowanych ciężarówek. Jedni przyjechali solówkami, inni samymi ciągnikami lub zestawami. Zjawiło się sporo samochodów specjalnych oraz kilka mniejszych aut. Wypełniły cały kampus Politechniki Opolskiej.

Nie zabrakło wśród nich takich, które dobrze już znamy. Do tego grona z pewnością należy przepiękny Kenworth Jana Sternickiego, który zajął miejsce przy zlotowej estradzie. Także Scania „Indianka” z firmy Trans Powiśle, czy „Hellboy” z firmy Repiński, oraz „Severni Hvezda” z Czech zaliczają się samochodów, które widzimy nie po raz pierwszy. Podobnie wśród pojazdów specjalnych dostrzec można było sporą grupę dobrych znajomych, jak choćby pomoce drogowe z firmy Jodko, albo duńskie Volvo „Cars”.

Jednak zupełnie niezwykłą przyprawą zlotu były te ciężarówki, które do naszego kraju zawitały po raz pierwszy. Tu trzeba wymienić całą grupę samochodów z Finlandii. Ich przeprawę przez Bałtyk promami linii Finnlines, a potem konwój przez całą Polskę wierni widzowie „Na osi” mogli zobaczyć w poprzedniej relacji ze zlotu. Wśród tych aut prawdziwym rarytasem była Scania „Zeus” z Finlandii. Jej właściciel zresztą poszedł o krok dalej niż inni i prezentacji swojego pojazdu nadaje cech happeningu poprzez oprawę miejsca ekspozycji pojazdu i odpowiednią do całości charakteryzację swojej osoby.

Prawdziwą furorę wśród widzów robił 1000 konny, ciężarowy kabriolet Svempy Brgendhala, który ze Szwecji najpierw płynął promem dzięki wsparciu portalu „promy24”, a potem jechał w konwoju na lawecie. „Czerwona Perła” to prawdziwy klejnot wśród tuningowanych ciężarówek i to nie tylko z tego powodu, że do jej ozdobienia użyto prawdziwego złota.

Opole, miasto bez granic, z otwartymi ramionami przyjęło zagranicznych gości. Ale nie tylko ich pojazdy mogły zachwycić. Nasi rodacy wcale nie ustępują skandynawskim mistrzom, nawet jeśli pokazywane na „Master Trucku” samochody mają za sobą burzliwą przeszłość. Do takich należy Scania z firmy Pars, która została sprowadzona z Niemiec. Auto kupiono rozbite, po wypadku i jak powiedział jego kierowca, została z niego w zasadzie tylko kabina.

Tak piękne samochody budzą ciekawość postronnych widzów, ale też wielkie zainteresowanie innych kierowców. W trasie co i raz przez radio CB padają pytania o to, kto i gdzie malował, skąd wzięto orurowanie i światła, czy silnik też został podrasowany? Bo te ciężarówki nie są zrobione tylko na pokaz. Jeżdżą i wykonują zwykłe zadania transportowe, chociaż niektóre z nich są jednak przez właścicieli oszczędzane. Tak na przykład jest w Migrexie, którego zestaw z cysterną jest eksploatowany już od siedmiu lat, ale wciąż jego wygląd i stan techniczny może przyprawić o zachwyt. Scania służy do przewozu paliw na własne potrzeby firmy i tylko sporadycznie wykonuje inne zadania.

Zapełniony do granic swojej pojemności kampus Politechniki Opolskiej przez trzy upalne, lipcowe dni, gościł ponad 150 ciężarówek, które z całej Europy zjechały na VI Międzynarodowy Zlot Ciężarowych Pojazdów Tuningowanych „Master Truck” do Opola.

Licznie odwiedzająca zlot publiczność miała więc co oglądać. Bo w Opolu stawiły się takie auta, że nic, tylko ze zdumienia gębę rozdziawiać. W zakątku samochodów specjalnych brylowały auta pomocy drogowych. Nawet na dość już sędziwych pojazdach lakier błyszczał jak lustro i można się było w nim przeglądać. Ale przecież na zlocie tuningowanych ciężarówek nie mogło być inaczej.

Przedstawicieli poprzedniej generacji ciężarówek było w tym roku na „Master Truck’u” więcej niż poprzednio. I nie tylko ich wiek świadczył o pochodzeniu z minionej epoki. Pięknie odrestaurowane, mogły budzić zachwyt, ale i pewną nostalgię, szczególnie wśród starszych widzów.

Tłumnie oblegano pojazdy gości ze Skandynawii, których do Opola przyciągnęła dość spora renoma „Master Trucka” za granicą. Ale przecież i z bliższych regionów przyjechały bardzo ciekawe samochody. Za przykład niech posłużą choćby auta z Czech czy Niemiec.

Bardzo licznie reprezentowany był nasz kraj. Z Polski do Opola – miasta bez granic, przyjechała cała czołówka miłośników tuningu ciężarówek. I to nie tylko tych w rozmiarze XXL. W holu hali sportowej politechniki przygotowano ekspozycję modeli. Z wielką precyzją wykonane miniaturki oglądano z równie wielkim zainteresowaniem, jak ich pełnowymiarowe odpowiedniki.

Wróćmy jednak do aut w normalnym rozmiarze. Kogóż tu nie było? Z nadwozi spoglądali na przykład bohaterowie filmu „Matrix”, wyobrażeni w tchnącej cyfrowym duchem, cyberprzestrzeni tego obrazu. Z innej strony badawczym wzrokiem przyglądali się tłumom widzów zdobywcy Dzikiego Zachodu. Motywy z bajek także stanowią wdzięczny temat do uwiecznienia na nadwoziu. Podobnie jak zbrojni rycerze, czy upiorne maski wprost z horrorów. Natchnienie twórcom tych mobilnych obrazów często przynosi świat zwierzęcy. Drapieżne dzioby mitycznych gryfów, albo dumnych orłów zdają się tylko czyhać na swoją  zdobycz. Wreszcie swoje miejsce na blachach karoserii mają także najpiękniejsze – według niektórych – zwierzęta. Galopujące rumaki, konie w skoku, rozwiane grzywy i ogony, bijące kopyta – takich wizerunków nie powstydziłby się chyba sam Chełmoński.

Od smakowitych detali zdobiących pojazdy z zewnątrz wprost nie można było oderwać wzroku. A rzut oka do środka kabiny mógł przyprawić o zawrót głowy. Ale czy wypada się dziwić takiemu wykończeniu wnętrz? Pięknie wyglądająca ciężarówka musi być równie ładna w środku. To przecież nierzadko pierwszy dom pracującego w niej kierowcy.

A ile przeróżnych lamp, lampek i światełek zainstalowano na tych pojazdach, można się było przekonać w sobotni wieczór. Wraz z nadejściem zmroku wszystkie maszyny zadudniły pełnym basem swoich silników. Alternatory pracowały na najwyższych obrotach, a nad zlotowym placem zapłonęła łuna. Obserwującej to zjawisko publiczności wzruszenie ściskało gardło, ale sędziowie musieli zachować trzeźwy umysł, bo ich zadaniem było wybranie najładniej oświetlonego auta. Wyniki wyborów Master Truck of Light zdradzimy w relacji z gali rozdania nagród. Tu – jako organizatorzy zlotu –  chcemy podziękować wszystkim kierowcom za dostosowanie się do zakazu trąbienia.

Na koniec dzisiejszej relacji jeszcze mała sensacja. Na VI-tym Międzynarodowym Zlocie Ciężarowych Pojazdów Tuningowanych „Master Truck” w Opolu obecny był jeden z wirtuozów hard rockowej gitary – Eddie van Hallen! Niestety na zlotowej estradzie nie wystąpił, bo jakoś nie mógł zejść z kabiny. Zastąpili go muzycy grający na żywo.

Nic więc dziwnego, że na zlot ciągnęły tłumy widzów, chcących na własne oczy zobaczyć przybyłe do Opola pojazdy. Skoro już zjawili się na zlocie, to mogli także zapoznać się z ofertą licznych partnerów i wystawców, prezentujących się na około zlotowych targach. Każde stoisko urządzono tak, aby przyciągnąć uwagę publiczności. Na jednych wzrok przyciągały błyskające światła, ozdobą innych był niecodzienny pawilon w kształcie wigwamu. Niektóre stanowiska przyciągały dodatkowo muzyką, a niemal na wszystkich aż oślepiało od połyskującego w mocno palącym, lipcowym słońcu, chromu. Wreszcie były i takie ekspozycje, jak Orlenu, gdzie na symulatorach dawało się zakosztować emocji wyścigowych. Zresztą Orlen na „Master Truck’u” przedstawił szerokiej publiczności swój nowy olej Platinum Ultor Futuro. A ozdobą stanowiska  zajmowanego przez krajowego potentata branży paliw i olejów smarowych był  piękny peterbilt „Stop Cafe” serwujący przekąski i napoje. Do konkursu zaś stanęła autocysterna w barwach Orlenu.

Na „Master Truck’u” nie można też było narzekać na brak pięknych dziewczyn. Wiele par męskich oczu przyciągał żeński zespół tańczący na stoisku Timexu. W lejącym się z nieba żarze ich wyczyny nabierały dodatkowego smaku. Na schowanej w cieni biesiadnej hali estradzie wcale nie było chłodniej i to nie tylko za sprawą pogody. Atmosferę podgrzewały country-rockowe piosenki, z aplauzem przyjmowane przez publiczność. Piątkowy, wieczorny koncert prowadził Korneliusz Pacuda, wspomagany dzielnie prze Chuck’a Norris’a. Piosenki zespołu „Hagoka Band” – który, gdyby nadal istniał, obchodziłby właśnie 15 lecie – śpiewali Paweł Kukiz, Robert Moskwa, Żaneta Plotnik, Danuta Plotnik i Łukasz Choroń, a oprawa taneczna należała do formacji Adena. W sobotę i niedzielę muzycznej strawy dostarczali Roy Orbison Revival Band,  Fayerwerk i Waldek Nowak.

Obecnym na zlocie kierowcom ciężarówek i odwiedzającej go publiczności dano szansę zdobycia wielu cennych nagród w licznych konkursach. Jak zwykle wiele emocji wzbudziło przeciąganie ciągnika siodłowego. Zdawało się, że pięcioosobowe drużyny rozerwą Mercedesa na części. Nieco łatwiej szło z przeciąganiem radiowozu ITD. Panie miały okazję posmakować różnych olejów, panowie wykazać się wiedzą na temat ciężarówek, a pary zdolnościami tuningowymi. W konkursie zorganizowanym przez Komendę Miejską Policji w Opolu każdy mógł się pochwalić znajomością przepisów ruchu drogowego i to nie tylko w teorii, ale i w praktyce. Poddano też ocenie znajomość zasad udzielania pierwszej pomocy. Niezwykle widowiskowe były kolejne konkurencje, weryfikujące zdolności precyzyjnej jazdy ciężarówką. Scanią grano w kręgle, a MAN’em panie i panowie dojeżdżali do środka tarczy. Wszystkich zawodników nagradzano, a zwycięzców oczywiście najhojniej. Nie brakło też konkursów zręcznościowych, jak choćby rzutu piłką do beczki po oleju, czy slalomu taczką załadowaną dwiema 60 litrowymi beczkami oleju Orlen.

VI Międzynarodowy Zlot Ciężarowych Pojazdów Tuningowanych „Master Truck” w Opolu zakończył się w niedzielne popołudnie galą rozdania nagród.


 

Katagoria: Sprawy przewoźnicze
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 7 lat temu.