Select Page


Rosyjscy przewoźnicy o kryzysie zezwoleniowym


 

Leonid Stepanyuk
Managing Director, DSV Transport, Kaliningrad

Nasza firma DSV w Kaliningradzie częściej występuje jako partner polskich przewoźników, a nie jako konkurent. Na tych szlakach gdzie pozycja naszych polskich kolegów jest tradycyjnie silna, a chodzi tu wewnętrzne przewozy po Europie – występujemy w charakterze ekspedytora i angażujemy polskie firmy dla tych przewozów, np. z Hiszpanii na polskie terminale DSV, gdzie przeładowujemy towar na własne środki transportu i wieziemy go w Kaliningrad. W przypadkach gdy u Polaków pojawiają się trudności, przykładowo nie starcza zezwoleń do Rosji, przychodzimy im z pomocą – zabieramy towar z polskich terminalów i dostarczamy w Kaliningrad i na Rosję. Praktycznie wszystkie międzynarodowe przewozy realizowane własnym transportem DSV Kaliningrad idą w kierunku Polski, Europy, stanowią one jedną trzecią wszystkich przewozów realizowanych przez naszą firmę.

Jedna trzecia realizowanych przez nas przewozów odbywa się także w kierunku Kaliningrad-Polska, Europa, kraje bałtyckie, ale tu występujemy jako ekspedytor, korzystając z przewoźników kaliningradzkich, litewskich, łotewskich, białoruskich. Pozostała jedna trzecia przewozów odbywa się w kierunkach wschodnich, dla których obsługi (przeważająca część to Kaliningrad-Moskwa), zatrudniamy niezależnych kaliningradzkich przewoźników, którzy są tradycyjnie silni na tych rynkach. Jak przystało na silną międzynarodową spedycję przywozimy kontenery naszych klientów do Kaliningradu, tutaj przeładowujemy towar na naczepy plandekowe i towar już transportem drogowym kierujemy do Moskwy i do innych rosyjskich miast.

Należy zauważyć, że w polskiej prasie celowo przemilcza się fakt, że w 2011 roku Polska wystąpiła o 3 razy więcej zezwoleń na przewozy międzynarodowe „do i z trzecich stron” w stosunku do roku ubiegłego. Należy do tego dodać, że polscy przewoźnicy i tak wykonują dwa razy więcej frachtów między Europą a Rosją od swoich rosyjskich kolegów i to wyjaśnia dlaczego wymagania polskiej strony są nie do przyjęcia dla Rosji. W międzynarodowych stosunkach istnieje zasada parytetu, a o jakim parytecie można dyskutować jeśli w 2010 roku rosyjscy przewoźnicy otrzymali łącznie 5 tys zezwoleń „do z trzecich krajów” a ich polscy koledzy 25 tys. Oczywiście wzmożone apetyty sąsiadów można zrozumieć: w ciągu ostatnich dwóch lat ilość pojazdów wykonujących międzynarodowy transport drogowy zwiększyła się w Polsce z 60 tys do obecnie 120 tys zestawów i niepoślednią rolę w tym odegrały silne, europejskie przedsiębiorstwa przewozowe wykorzystując swoją szansę w pogoni za lepszymi warunkami prowadzenia biznesu. Ale wszystko ma swoje granice.

Mając na uwadze wypełnienie międzynarodowych ustaleń, na organach władzy rosyjskiej spoczywa jeszcze jedna ważna rola – ochrona rodzimego biznesu, ochrona przyszłości swoich obywateli. Jeżeli w tej chwili wydamy polskiej stronie wnioskowaną przez nią liczbę zezwoleń to przyszłość tysięcy Rosjan zatrudnionych przy przewozach międzynarodowych stanie pod dużym znakiem zapytania. W pierwszej kolejności dotknie ona mieszkańców okręgu kaliningradzkiego. Od obecnego kryzysu zaczyna się wszystko. Obwód kaliningradzki związany jest z Polską o wiele silniej niż reszta Rosji. Wiele firm handlujących materiałami budowlanymi, dobrami konsumpcyjnymi, artykułami spożywczymi, kupują swoje towary w Polsce, ponieważ jakość polskich produktów jest dość dobra, a ceny niższe niż rosyjskich odpowiedników. Przemysł kaliningradzki opiera się w dużej mierze na polskich surowcach jak np. Gusevskaya fabryka kartonów.

Jeśli nie przełamie się złożonej sytuacji, to wszystkie frachty obsługiwane będą przewoźnikami litewskimi, białoruskimi, bułgarskimi, u których nie ma takich problemów ze zezwoleniami jak między Polską a Rosją. A po okresie umocnienia przez tych przewoźników swoich pozycji, usunięcie ich z tych kierunków i powrót do sytuacji „sprzed” będzie niemożliwe. Rozumiemy, że Polacy i Rosjanie mają prawo a nawet obowiązek ochrony swoich rynków, swoich przedsiębiorstw transportowych, ale rozwiązanie obecnego kryzysu w końcu znaleźć się musi. Obecna sytuacja najbardziej godzi w przewoźników obydwu naszych krajów. Już teraz wiele firm kaliningradzkich zmienia system dostaw opierając się na transporcie kolejowym. Wielkość ruchu kolejowego Kaliningrad- Polska podwoiła się. Popularne też stają się przeprawy promowe. Na obecnej sytuacji tracą kierowcy ciężarówek, przede wszystkim polskich, bo ich jest dwa razy więcej niż Rosjan.

Aleksander Ponomariew,
zastępca naczelnika oddziału STS Logistics w Kaliningradzie

W związku z trwającym konfliktem firma STS Logistics postanowiła, że przewozy do Europy Zachodniej będą wykonywali przewoźnicy z Litwy, mogący jeździć przez Polskę. Uchroni to przed opóźnieniami w dostawach.

Evgenij Popov,
właściciel firmy transportowej „Popov E.A”, Kaliningrad

Polacy wystąpili o 2,5-krotnie większą liczbę zezwoleń. Przy czym, co najważniejsze, poprosili o wiele zezwoleń „Rosja- kraje 3”. Jeśli strona rosyjska spełni prośby Polski, to stawka na przewozy dla osyjskich przewoźników spadnie o 30 proc. Na dzień dzisiejszy faktycznie przewozy pomiędzy Polską a Rosją zostały zablokowane. Przychodzi nam szukać dróg alternatywnych. Do Europy będziemy jeździć przez Ukrainę i Słowację. Tą samą trasą wrócimy do Moskwy. Będziemy też korzystać z usług linii promowych wychodzących z Bałtyjska, Kłajpedy, Wentspilsa, Tallina, płynących do krajów Europy Zachodniej.

W tej chwili stawka rejsu z Kłajpedy w obie strony wynosi ok. 1400 euro za zestaw. W promie mieści się od 20 do 40 pojazdów. Właściciele linii promowych już zwrócili się do ASMAP z ofertą obniżenia tej ceny do 1000 euro, w przypadku regularnego zapełnienia pojazdami promów. Myślę, że skorzystamy z tej oferty. 25 stycznia w Swietłogorsku miało miejsce jedno ze spotkań przedstawicieli polskich i rosyjskich przewoźników. Rosyjską stronę reprezentował prezydent ASMAP, były wiceminister transportu FR Evgenij Moskwiczow. Również podczas tego spotkania nie znaleziono kompromisu. Dla szybszego znalezienia wyjścia z obecnej sytuacji zaproponowaliśmy naszym polskim kolegom dwa kroki: stworzenie roboczej grupy dla opracowania optymalnego wariantu rozwiązującego problem i czasowe odblokowanie części rosyjskich zezwoleń i wydanie stronie polskiej 30000 zezwoleń włączając w to 20000 dwustronnych i 6000 „k-3” (do czasu rozwiązania sytuacji). O ile pierwszy postulat udałoby się zrealizować, to w odpowiedzi na drugi polska strona zaproponowała 20000 dwustronnych i 10000 „k-3”. Na taką propozycję nasza delegacja nie mogła się zgodzić. W sumie to spotkanie nie skończyło się konstruktywnymi ustaleniami.

Obecnie Polacy zaprosili przedstawicieli ASMAP na kolejną rundę rozmów do Warszawy, jednakże odpowiedź prezydenta ASMAP jest jednoznaczna: Bez konkretnych propozycji ze strony polskiej nie weźmiemy w rozmowach udziału.


 

Katagoria: Sprawy przewoźnicze
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 7 lat temu.