Select Page


Chaos


 

Inkowie się pomylili. Koniec świata nie nastąpi w przyszłym roku, ale już był – 1 lipca 2011. W tym dniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odtrąbiła uruchomienie systemu poboru opłat. Po kilku miesiącach system działa, jak gospodarka ZSRR – niby jest, ale wciąż każdy ma jakieś problemy.

Słynne przypadki bezmyślnego nakładania kar na Bogu ducha winnych kierowców, jak choćby sprawa katowickiej firmy Alcopper Trans i horrendalnego mandatu w wysokości 99 tys. zł, przyprawiają o stan przedzawałowy wielu przedsiębiorców transportowych! Jako Ogólnopolski Związek Pracodawców Transportu Drogowego uważamy, że takie naliczanie kar jest niezgodne z duchem ustawy o drogach publicznych. Sprowadzamy rzecz do absurdu. Załóżmy hipotetycznie sytuację, że na drodze byłoby 1000 bramownic i tym samym wysokość kar za jeden przejazd wyniosłaby 3 mln zł! Absurd…

Kwestionujemy także wysokość kary za bramownicę, bo w Austrii wynosi ona 1/3 polskiej sankcji i na dodatek nakładana jest niezależnie od liczby przejechanych kilometrów. Przecież nie można doprowadzić do sytuacji, że kary wyniszczą firmy. Kto zapłaci za przejazd po drogach, kogo liczne służby kontrolne (naszym zadaniem też jest ich znacznie za dużo) będą karać? Chyba same siebie…

Jeszcze raz apelujemy do Ministerstwa Infrastruktury o szybką decyzję o rozpoczęciu audytu technicznego systemu, bo podobno minister Jarmuziewicz jakiś czas temu złożył taki wniosek do ministra Grabarczyka. Nie ma co zwlekać, licząc że jakoś się tam ułoży.

Nie bardzo wierzę w zapewnienia GDDKiA o tym że system działa, a liczba reklamacji to tylko nieistotny promil. Skoro tak, to niech niezależna instytucja sprawdzi, jak działa system. Będzie źle, to po prostu trzeba go wyłączyć do czasu usprawnienia. To nie są już żarty…

Bolesław Milewski,
przewodniczący OZPTD


 

Katagoria: Komentarz Bolesława Milewskiego
Słowa kluczowe: , , ,
Opublikowano 6 lat temu.