Select Page


Powiedzmy stop gminnym Janosikom


 

Kto jest największym frajerem w Polsce? Przewoźnicy! Dlaczego? Bo dają się „strzyc”, jak stado owieczek. Rozbuchany fiskalizm państwa polskiego wciąż żąda od transportu podatków. Znacznie większych niż w przypadku innych dziedzin gospodarki. Czas z tym skończyć. Płacimy olbrzymią akcyzę w paliwie, mamy wysokie opłaty drogowe i ekologiczne.
Musimy uiszczać opłaty za zezwolenia międzynarodowe, za uzyskanie licencji na wykonywanie transportu drogowego, za kierowanie kierowców na badania lekarskie, psychotechniczne i okresowe szkolenia. No i oczywiście mamy także coroczny, przeważnie wyśrubowany do granic wyznaczonych przez MF, gminny podatek od środków transportu. Ten ostatni jest wisienką na podatkowym torcie. Jako jedyni musimy płacić podatek za posiadanie narzędzia pracy.

Idąc tym samym tropem nasze kochane Ministerstwo Finansów powinno skonstruować podatek dla dentystów za posiadanie maszyny do borowania i kleszczy do rwania, dla prywatnych przedszkoli za używanie misiów i lalek, dla murarzy od kielni, itd… To też są narzędzia pracy. A co do dróg, to przypominam, że w paliwie już jest odpowiedni podatek na ten cel.

Ponadto, to dzięki transportowi drogowemu możliwy jest rozwój gospodarczy gmin i powiatów. A to oznacza wpływy z opłat i podatków lokalnych oraz pracę dla mieszkańców. Z samych tylko opłat komunikacyjnych (dowody rejestracyjne, prawa jazdy, zezwolenia, licencje, itp.) pochodzi lwia część budżetów powiatowych.

A zatem jesteśmy wciąż atakowani podatkami – viaTOOL, paliwo, licencje, szkolenia i gmina. Dość! Czas pomyśleć o odciążeniu naszej branży, która według ogólnych szacunków zatrudnia blisko milion osób i przynosi od 12 do 15 proc. PKB.

W obliczu narastającego kryzysu, państwo powinno pomyśleć o zlikwidowaniu archaicznego gminnego podatku od środków transportu…

Bolesław Milewski


 

Katagoria: Komentarz Bolesława Milewskiego
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 7 lat temu.