Select Page


Wojna polsko–ruska


 

No i mamy największy kryzys polsko-rosyjski od kilkunastu lat. Oczywiście kością niezgody jest liczba rosyjskich zezwoleń na transport do/z krajów trzecich.

Niestety po raz kolejny wychodzi brak długoterminowej polityki transportowej. Rosjanie już wygrywają w tzw. wojnie gazowej budując rurociąg po dnie Morza Bałtyckiego. Teraz zaczynają rugować ze swojego rynku naszych przewoźników i to polskimi rękami. Strona rosyjska nie robi nic innego, tylko rygorystycznie wykorzystuje zapisy umowy polsko-rosyjskiej z 1996 r. W jej treści zabrakło odrębnej kategorii zezwoleń tranzytowych, co wyeliminowało by problemy, z jakimi dzisiaj styka się nasza branża.

Obawiam się, że Rosjanie już są w trakcie przygotowania wariantu ratunkowego w razie, gdyby strona polska chciał ograniczyć przejazd rosyjskich ciężarówek przez nasze terytorium. Promów mają dużo, a być może obok gazociągu, wspólnie z Niemcami, pociągną tunel po dnie. Nowa wersja korytarza gdańskiego? To oczywiście sarkazm, ale widać jak łatwo nas ograć, wykorzystując nasze własne błędy lub niczym nieuzasadnioną przychylność ówczesnych urzędników wobec strony rosyjskiej.

Polskie przedsiębiorstwa transportowe, realizujące transport na Wschód, stają przed poważnym problemem. Po 20 marca stracą ważność ubiegłoroczne pozwolenia i co dalej? Kilkanaście procent przewozów świadczonych przez Polaków to kursy na Wschód. Komisje mają, zatem niewiele czasu, aby dojść do konstruktywnego porozumienia, które będzie regulować nasze sprawy na długie lata. Powtarzanie, co roku tych samych negocjacji nikomu dobrze nie służy. Mam nadzieję, że obie strony szybko się porozumieją. W przeciwnym razie transportowa wojna polsko – ruska może przybrać zupełnie inną siłę gatunkową. A to nikomu nie wyjdzie na dobre…

Bolesław Milewski


 

Katagoria: Komentarz Bolesława Milewskiego
Słowa kluczowe: , , , , ,
Opublikowano 8 lat temu.