Select Page


Czy trzeba się bać 4 grudnia?


 

Kilka słów o nowych zasadach wykonywania zawodu przewoźnika drogowego.

Od kilku tygodni środowisko przedsiębiorców wykonujących przewozy drogowe jest zaniepokojone zbliżającym się dniem 4 grudnia br. Jest to data wejścia w życie tzw. pakietu transportowego,w skład którego wchodzą trzy rozporządzenia unijne oznaczone kolejnymi numerami WE1071/2009, WE1072/2009 i WE1073/2009. Regulują one dostęp do zawodu przewoźnika drogowego, dostęp do rynku drogowych przewozów rzeczy oraz dostęp do rynku drogowych przewozów pasażerskich.

W odróżnieniu od dyrektyw, rozporządzenia unijne obowiązują bezpośrednio wszystkie osoby i podmioty do których są adresowane. Nie ma przy tym znaczenia czy państwo członkowskie UE zdąży z wydaniem krajowych przepisów, które powinny uzupełnić unijną legislację. Uzupełnić, a nie zmienić,gdyż przepisy krajowe co do zasady nie mogą wprowadzać odmiennych regulacji. Rola krajowych regulacji sprowadza się zazwyczaj w takich przypadkach do wskazania organów państwa odpowiedzialnych za realizacje zadań wskazanych w rozporządzeniu, określenia wysokości ewentualnych opłat administracyjnych i wskazania szczegółowych procedur. Dlatego czy nam się to podoba czy też nie, musimy się dostosować do przyjętych przez Parlament Europejski i Radę rozwiązań. No chyba, że opuścimy Unię Europejską, na co jak na razie raczej się nie zanosi.

Certyfikaty CPC zachowają ważność. Niepokój przedsiębiorców związany jest z faktem, iż rozporządzenia na nowo określają wymagania stawiane przewoźnikom. Zarówno tym, którzy będą chcieli dopiero wejść do tego zawodu, jak i tym, którzy na rynku drogowych przewozów są już obecni od wielu lat. Na szczęście większość wymagań nie ulegnie zasadniczej zmianie.Nadal od przewoźnika wymagane będzie posiadanie: kompetencji zawodowych, dobrej reputacji, odpowiedniej sytuacji finansowej oraz pojazdów. Dobrą wiadomością jest to, iż obecne certyfikaty kompetencji zawodowej przewoźnika mają być uznane za spełniające wymagania przepisów unijnych niezależnie od ich dotychczasowego zakresu. Takie rozwiązanie przewiduje projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym. Dlatego posiadacze certyfikatów wydanych w zakresie krajowego transportu drogowego będą nadal mogli z nich korzystać i nie muszą rozszerzać swoich uprawnień na transport międzynarodowy.

Koniec z fikcyjnym użyczaniem certyfikatu. Przepisy unijne precyzują zakres zadań każdego posiadacza certyfikatu CPC (osoby zarządzającej operacjami transportowymi w firmie) oraz stanowią, iż zarządzanie ma być rzeczywiste i ciągłe. Dodatkowo każda z tych osób będzie musiała posiadać dobrą reputację. Spełnienie tych wymagań podlegać będzie kontroli Inspekcji Transportu Drogowego oraz innych organów nadzoru. Tym samym warto przed wejściem w życie nowych przepisów zweryfikować zakres zadań przypisanych osobie posiadającej certyfikat pod kątem wymagań rozporządzenia WE1071/2009 oraz sprawdzić jej karalność w rejestrze skazanych. Powołane rozporządzenie kończy z fikcyjnym użyczaniem certyfikatu w ramach tzw. umów cywilnoprawnych na zarządzanie transportem w firmie. Od 4 grudnia br. osoba zarządzająca operacjami transportowymi w firmie na podstawie umowy cywilnoprawnej, będzie mogła wykonywać takie zadania w nie więcej niż 4 przedsiębiorstwach, dysponujących łączną flotą do 50 pojazdów. Zarządzający nie może być też zależny od kontrahentów przewoźnika. Dlatego, jeżeli wykorzystujemy taką osobę w firmie, to przed 4 grudnia warto sprawdzić gdzie jeszcze użyczyła ona swojego certyfikatu.

Dobra reputacja trudniejsza do utrzymania. Kolejnym utrzymanym przez nowe przepisy wymaganiem jest dobra reputacja. Obecnie utrata dobrej reputacji związana jest z orzeczonym przez sąd zakazem wykonywania zawodu przewoźnika lub z wyrokiem sądu za przestępstwo umyślne wskazane w przepisach ustawy o transporcie drogowym. Niestety od 4 grudnia do utraty dobrej reputacji prowadzić będzie także orzeczenie kary za wykroczenie lub nałożenie kary administracyjnej za poważne naruszenie przepisów wskazanych w rozporządzeniu WE 1071/2009. A takich kar nakładanych jest w naszym kraju kilkadziesiąt tysięcy rocznie.

Potrzeba zmian w rządowym projekcie ustawy. Na całe szczęście nałożenie kary administracyjnej nie powinno powodować automatycznie utraty dobrej reputacji. Przepisy unijne stanowią bowiem, iż w takim przypadku koniecznym będzie ustalenie, czy utrata dobrej reputacji nie stanowiłaby nieproporcjonalnej reakcji w stosunku do naruszenia. Jeśli właściwy organ uzna, że utrata dobrej reputacji będzie nieproporcjonalną reakcją, to może zdecydować, że dobra reputacja pozostanie nienaruszona. Możemy mieć jedynie nadzieję, że polska administracja wykazywać się będzie znacznym rozsądkiem w takich sprawach, a projektowana ustawa zostanie uzupełniona o określenie organów prowadzących postępowanie w tej sprawie, określenie szczegółowych przesłanek jakimi mają się one kierować oraz określenie zasady, iż przy ocenie dobrej reputacji nie będą brane pod uwagę sankcje za naruszenia popełnione przed dniem 4 grudnia br.

Większe koszty związane z dokumentowaniem zdolności finansowej. Zmiany będą też dotyczyć wymagań w zakresie posiadania przez przewoźnika odpowiedniej sytuacji finansowej, zwanej w rozporządzeniu WE1071/2009
„zdolnością finansową”. Wprawdzie progi finansowe utrzymane będą na tym samym, co dotychczas poziomie (9000 euro na pierwszy pojazd i po 5000 euro na każdy następny), ale zmieni się sposób oceny tej zdolności. Przedsiębiorca będzie musiał wykazać, że w każdym momencie może spełnić zobowiązania finansowe w wysokości wynikającej ze wskazanych progów. Dowodem na to będzie wyłącznie roczne sprawozdanie finansowe poświadczone przez biegłego rewidenta albo gwarancje udzielone przez bank, firmę ubezpieczeniową lub inną instytucję finansową. Oznacza to niestety znaczne koszty. W przypadku biegłego rewidenta jest to kilkanaście tysięcy złotych rocznie, a w przypadku gwarancji banku lub firmy ubezpieczeniowej koszty za jej wydanie mogą być niewiele mniejsze.

Nie trzeba się bać wymogu posiadania siedziby. Nowym wymogiem obowiązującym od 4 grudnia br. będzie posiadanie siedziby i bazy eksploatacyjnej. Należy przy tym podkreślić, że określenie „posiadanie” oznacza nie tylko własność, ale także każdy inny tytuł prawny do dysponowania tymi obiektami. Przykładowo może to być dowolna umowa cywilnoprawna dająca możliwość korzystania z odpowiedniej nieruchomości. Sama siedziba nie powinna sprawić większych trudności przedsiębiorcom, skoro rozporządzenie unijne określa ją jako miejsce z lokalami, w których prowadzi główną działalność i gdzie znajdują się wszystkie wymagane dokumenty. Miejsce to musi być dostępne dla organów prowadzących nadzór i kontrolę działalności przewoźnika.

Baza eksploatacyjna jest nadal wielką niewiadomą. Gorzej jest z bazą eksploatacyjną. Tu przepisy unijne są niestety zbyt ogólnikowe, co wobec braku precyzyjnej definicji tego obiektu w projektowanej ustawie o zmianie ustawy o transporcie drogowym, może pozwolić organom administracji na pełną dowolność w ocenie tego wymagania. Dlatego też w interesie przedsiębiorców leży odpowiednie zdefiniowanie bazy eksploatacyjnej w przepisach prawa krajowego, przy czym przyjęta definicja powinna być na tyle rozsądna, aby nie stanowiła zaporowej bariery dla istniejących polskich firm transportowych. Pamiętać bowiem należy, iż statystyczne polskie przedsiębiorstwo dysponuje zaledwie czterema pojazdami, a jego zdolność finansowa kształtuje się na dość niskim poziomie.

Dotychczasowe licencje będą nadal ważne.Wskazane wyżej wymagania będą bezwzględnie obowiązywać nowe firmy transportowe, które wejdą na rynek po 4 grudnia 2011 r. Trochę inaczej kształtuje się sytuacja dotychczasowych przedsiębiorców. Przepisy rozporządzeń WE 1072/2009 i WE 1073/2009 przewidują zachowanie ważności wcześniej wydanych licencji wspólnotowych i wypisów przez okres na jaki dokumenty te zostały wydane. Z kolei projekt ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym określa, iż obecna licencja na wykonywanie krajowego transportu drogowego będzie traktowana jako zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego, o którym mowa w rozporządzeniu WE 1071/2009. To rozwiązanie pozwala uniknąć konieczności wymiany ok. 100 tys. uprawnień na wykonywanie krajowych przewozów drogowych, co byłoby uciążliwe dla krajowych przewoźników. Niestety przewoźnicy międzynarodowi do już posiadanej licencji wspólnotowej będą musieli dodatkowo uzyskać licencję krajową. Projekt daje im na to czas do 4 grudnia przyszłego roku.

Ponad rok czasu na pełne dostosowanie przedsiębiorstw. Uznanie ważności wcześniej uzyskanych uprawnień nie jest jednak bezwarunkowe. Projektowane polskie przepisy nakładają bowiem na dotychczasowych przedsiębiorców obowiązek potwierdzenia do dnia 4 grudnia 2012 r. spełniania nowych unijnych wymagań. Dlatego przed upływem tej daty będą oni musieli złożyć do starostwa odpowiednie przewidziane przepisami dokumenty. Dodatkowo wraz z dokumentami przewoźnicy międzynarodowi będą musieli złożyć wniosek o wydanie licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego. Jeżeli w ww. terminie przewoźnik nie spełni wymagań unijnych i nie dopełni ww. formalności, to jego uprawnienie niestety wygaśnie.

Przewozy na potrzeby własne po staremu. Unijny pakiet transportowy budzi zaniepokojenie także u przedsiębiorców wykonujących przewozy na potrzeby własne. Niepotrzebnie, gdyż nowe przepisy nie będą miały żadnego wpływu na tych przedsiębiorców. Zmiany nie dotkną także firm wykonujących pośrednictwo w przewozie rzeczy. Tu nadal ma być utrzymana nasza wewnętrzna regulacja przewidująca posiadanie przez te firmy licencji na wykonywanie krajowego transportu drogowego rzeczy. Zniknie natomiast obowiązek posiadania licencji na wykonywanie transportu drogowego osób samochodem osobowym. To ostatnie rozwiązanie wydaje się być jednak cokolwiek kontrowersyjne, gdyż tzw. busiki staną się niczym niekontrolowaną konkurencją w stosunku do przewoźników pasażerskich wykorzystujących do przewozów drogowych autobusy.

Kłopoty z przedłużeniem licencji lub wydaniem dodatkowych wypisów. Pierwsze miesiące obowiązywania unijnych przepisów mogą przynieść pewne zagrożenia związane z faktem, iż projektowana przez rząd ustawa o zmianie ustawy o transporcie drogowym może wejść w życie dopiero na początku przyszłego roku. Dla przedsiębiorców, których licencje tracą ważność na przełomie grudnia 2011 i stycznia 2012, oznaczać to może kłopoty z przedłużeniem tych dokumentów. Po prostu nie będzie miał ich kto wydać, gdyż nie zostaną określone polskie organy właściwe w sprawach wydawania i przedłużania przewidzianych w pakiecie transportowym uprawnień. Ten sam problem dotyczyć może firm, które planują zakup dodatkowego taboru wkrótce po wejściu w życie nowych regulacji. Dlatego też dobrym sposobem na ewentualne kłopoty może być wcześniejsze (jeszcze w pierwszej połowie listopada br.) złożenie wniosku o wydanie licencji przedłużającej dotychczasowe uprawnienia. A co do zakupów nowych pojazdów to może warto się zastanowić nad późniejszym dokonaniem planowanej transakcji. Unikniemy w ten sposób sytuacji, gdzie zakupiony za ciężkie pieniądze tabor będzie bezczynnie oczekiwał na parkingu na wejście w życie polskich krajowych przepisów.

Maciej Wroński,
dyrektor Biura Prawnego OZPTD


 

Katagoria: Komentarz Macieja Wrońskiego
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 6 lat temu.