Select Page


Kabotaż: szansa, czy zagrożenie?


 

Polska jest otwarta dla innych, my mamy ograniczenia za granicą

Od początku maja polskie firmy transportowe mogą wykonywać przewozy kabotażowena terenie innych państw członkowskich Unii Europejskiej z wyjątkiem terytorium Bułgarii i Rumunii.
Przewozy te odbywają się na warunkach określonych w rozporządzeniu Rady (EWG) Nr 3118/93 oraz zgodnie z przepisami krajowymi państwa, na terenie którego wykonywany jest kabotaż. Obecnie obowiązujące rozporządzenie jest w swoich zapisach bardzo liberalne, gdyż nie stawia jakichkolwiek ograniczeń ilościowych dla wykonywanych przewozów, pod warunkiem iż mają one charakter czasowy. Z kolei obowiązujące podczas kabotażu krajowe przepisy państwa, na terenie którego wykonywany jest przewóz, powinny ograniczać się, zgodnie z rozporządzeniem 3118/93, wyłącznie do:
– stawek i zasad regulujących umowy przewozu;
– ciężaru i wymiarów pojazdów drogowych;
– przepisów związanych z przewozem określonych kategorii towarów;
– czasu jazdy kierowcy i odpoczynku;
– podatku od wartości dodanej (VAT) od usług transportowych.
Niestety to tylko teoria. Niektóre państwa unijne wprowadziły krajowe przepisy drastycznie ograniczające możliwość wykonywania przewozów kabotażowych. Dobrym przykładem takiego państwa są Niemcy, gdzie kabotaż został ograniczony pod względem czasowym (7dni) i ilościowym (3 przewozy), co zostało już wcześniej szczegółowo opisane na łamach TRUCKAUTO. Tego typu regulacje po raz kolejny wyraźnie dowodzą, iż w Unii Europejskiej nie obowiązuje zasada równego traktowania państw członkowskich. Duże państwa „starej Europy” bez sprzeciwu Komisji Europejskiej mogą wbrew brzmieniu przepisów unijnych domykać otwarte dla obcych przewoźników drzwi i chronić swoje rynki. Gdyby na takie kroki zdecydowało się któreś z młodszym stażem państw unijnych, to z pewnością wywołałoby działania Brukseli. Jednocześnie można być pewnym, że próby wykonywania przewozów kabotażowych przez przewoźników z „nowych” państw członkowskich spotkają się z bardzo restrykcyjnym i rygorystycznym podejściem zachodnich służb kontrolnych skutecznie chroniących swoją gospodarkę przed ewentualną konkurencją.
Unia milczy. Władze unii nie tylko przymykają oko na zamykanie rynków wewnętrznych, ale także podejmują aktywne działania wspierające ten proces. Do takich działań należą znajdujące się na finiszu prace legislacyjne nad nowym pakietem rozporządzeń szczegółowo regulujących wykonywanie transportu drogowego w Europie. W tym pakiecie znajduje się projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie wspólnych zasad dostępu do rynku międzynarodowych przewozów drogowych, które już w niedługim czasie zastąpi m.in. rozporządzenie 3118/93. Zgodnie z tym projektem unijne warunki i zasady wykonywania kabotażu będą prawie identyczne, jak te o których mowa w wewnętrznych przepisach Niemiec. Przewoźnik będzie mógł wykonać przewozy kabotażowe w terminie do 7 dni od dnia rozładunku towarów przywiezionych w ramach przewozu międzynarodowego, przy czym ich liczba ma być ograniczona:
– do trzech przewozów kabotażowych w państwie, na terytorium którego dostarczył towar,
– jednego przewozu kabotażowego w państwie tranzytowym w terminie do 3 dni od wjazdu na terytorium tego państwa bez ładunku.
W projekcie wskazano wymagany sposób dokumentowania przewozów kabotażowych. Ewentualna liberalizacja ww. zasad ewentualnie będzie możliwa dopiero po roku 2013.
Bez korzyści. W świetle tych faktów otwarcie wewnętrznych rynków zachodnich po 1 maja br. nie przyniesie spodziewanych korzyści dla polskich firm wykonujących międzynarodowy transport. Polscy przewoźnicy nie mogą też liczyć na nowe rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady, gdyż akt ten w dużej mierzw będzie legalizował dotychczasowe ograniczenia wprowadzane wewnętrznym prawodawstwem niektórych państw członkowskich.
Polska otwarta. Inaczej wygląda sytuacja z punktu widzenia polskich krajowych przewoźników. Ze względu na fakt, iż w naszym kraju nie ma jakichkolwiek przepisów regulujących wykonywanie kabotażu przez zagraniczne firmy unijne, po 1 maja 2009 r. Polska jest praktycznie otwarta dla unijnej konkurencji. Przewoźnicy litewscy, słowaccy, czescy i inni mogą miesiącami wykonywać nieograniczoną liczbę przewozów na naszym terytorium. Tę złą sytuację pogłębia nieścisłość regulacji unijnych (brak zdefiniowania pojęcia czasowe wykonywanie przewozów) oraz brak sankcji w polskim taryfikatorze kar administracyjnych za naruszenie przepisów rozporządzenia 3118/93. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy ponosi nasza administracja, która powinna podjąć odpowiednie działania legislacyjne co najmniej rok temu.
Na marginesie tej ostatniej refleksji można stwierdzić, iż nie tylko zaniechania legislacyjne stanowią piętę Achillesa administracji rządowej. Do jej słabości należy zaliczyć także politykę informacyjną. Płacąc podatki na urzędników, na ich wyjazdy do Brukseli oraz na ich kontakty w ramach współpracy międzynarodowej, przewoźnicy mają prawo oczekiwać rzetelnych i kompleksowych informacji ze źródeł rządowych na temat zasad i warunków wykonywania przewozów kabotażowych w poszczególnych państwach europejskich. Taka informacja powinna pokazać się jeszcze przed 1 maja br. na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury. Tymczasem wydaje się, że ministerialni specjaliści od spraw międzynarodowych sami mają słabe pojęcie na ten temat. Koszty tego stanu rzeczy ponoszą przewoźnicy płacąc w euro kilkunastotysięczne kary za nieumyślne naruszenie wewnętrznych przepisów państwa, w którym wykonywali kabotaż.
Ponieważ prowadzenie firmy transportowej wymaga podejmowania decyzji gospodarczych, których skutki obliczone są nie tylko na miesiące, ale i na lata, wypadałoby ze strony resortu infrastruktury umieszczać na stronie internetowej szczegółowe informacje o kolejnych etapach prac nad nowymi rozporządzeniami Unii Europejskiej regulującymi dostęp do zawodu przewoźnika, dostęp do rynku przewozów drogowych i warunki wykonywania przewozów. Trudno bowiem od przeciętnego przewoźnika wymagać, aby znał stronę EURO-LEXa i potrafił sprawnie się po niej poruszać. Umieszczanie takich informacji nie powinno stanowić problemu, gdyż przedstawiciele rządu regularnie wyjeżdżają do Brukseli na spotkania poświęcone tej problematyce, aczkolwiek nie mamy pojęcia co poza pobieraniem diet tam robią. A szkoda, bo mogłoby to okazać się ciekawe. Dziś szukanie informacji na stronie Ministerstwa Infrastruktury na temat szykowanych zmian w przepisach unijnych, w tym także zasad wykonywania kabotażu, jest stratą czasu.

Maciej Wroński


 

Katagoria: Komentarz Macieja Wrońskiego
Słowa kluczowe: , , ,
Opublikowano 8 lat temu.