Select Page


Kilka słów o przewozach na potrzeby własne


 

Wykonywanie transportu drogowego w Polsce i w innych państwach Unii Europejskiej uzależnione jest od spełniania przez przewoźnika szeregu warunków i wymagań, sprawdzanych przy najmniej raz na 5 lat. Każde z tych wymagań związane jest ze ściśle określonym przez unijnego i krajowego ustawodawcę celem. I tak wymóg posiadania kompetencji zawodowych oraz wymóg posiadania dobrej reputacji służą zapewnieniu bezpieczeństwa transportu i ruchu drogowego oraz przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji. Przewoźnik musi mieć wiedzę pozwalającą na realizację operacji transportowych w sposób bezpieczny i zgodny z przepisami. Z kolei zagrożenie sankcją utraty dobrej reputacji przez przewoźnika lub przez osobę zarządzającą transportem w firmie jest dostateczną motywacją, aby nie podejmować ryzykownych działań i nie iść na skróty w codziennej pracy zawodowej.
Różni przedsiębiorcy – te same przewozy
Niestety oddziaływanie tych rozwiązań w Polsce ograniczone jest wyłącznie do przewoźników posiadających uprawnienia do wykonywania transportu drogowego. A przecież przewozy drogowe wykonywane są także przez przedsiębiorców, dla których jest to działalność pomocnicza w stosunku do prowadzonej podstawowej – niezwiązanej z transportem – działalności gospodarczej. W świetle obecnie obowiązującej ustawy o transporcie drogowym, taki przedsiębiorca nie musi posiadać kompetencji zawodowych i nie musi spełniać wymagań w zakresie dobrej reputacji. Z racjonalnego punktu widzenia takie rozwiązanie byłoby uzasadnione tylko wtedy, gdyby przewozy pomocnicze, zwane przewozem na potrzeby własne, zwolnione były z warunków i zasad określonych dla wykonywania przewozu drogowego. Tak jednak nie jest. W przewozach na potrzeby własne obowiązują te same wymagania techniczne dla środków transportu, te same kwalifikacje kierowców, te same przepisy socjalne dotyczące czasu pracy i czasu prowadzenia pojazdów i te same specjalistyczne normy stosowane przy przewozach niektórych rodzajów ładunków.
Obecne polskie przepisy ułatwiają nieuczciwą konkurencje
Oczywiście są pewne różnice. Do nich należy w szczególności efektywność wykorzystania taboru samochodowego. Z natury rzeczy połowa przejazdów realizujących przewozy własne rzeczy wykonywana jest bez ładunków. To stawia pod znakiem zapytania ekonomiczną opłacalność wykorzystywania własnego taboru przez przedsiębiorców prowadzących inną niż transport drogowy działalność gospodarczą. Brak ekonomicznej opłacalności stanowi zachętę do okazjonalnego wykonywania zarobkowych przewozów ładunków bez wymaganej do tego celu licencji. Przewozy te podejmowane są za każdą, nawet zbyt niską w stosunku do kosztów, stawkę przewoźnego. Tej nieuczciwej konkurencji sprzyjają trzy okoliczności. Po pierwsze, istnieje możliwość uzyskania finansowania z funduszy unijnych zakupów pojazdów służących do przewozów na potrzeby własne. Po drugie, administracja jest znacznie mniej zainteresowana kontrolą w firmach niewykonujących transportu drogowego. Po trzecie, znaczna różnica pomiędzy liczbą wydanych wypisów z dokumentów transportowych a liczbą zarejestrowanych w Polsce samochodów ciężarowych i ciągników wskazuje, iż część tzw. przewozów na potrzeby własne odbywa się bez jakiejkolwiek wiedzy organów kontroli.
Zrównanie wymagań w przewozach drogowych
To wszystko powoduje, że wysuwane od lat postulaty środowiska licencjonowanych przewoźników drogowych o wyrównaniu wymagań w stosunku do wszystkich przedsiębiorców wykonujących przewozy drogowe są coraz bardziej uzasadnione. Za takim uregulowaniem przemawiają zarówno konieczność zapewnienia bezpieczeństwa przewozów drogowych, jak i zapewnienia uczciwej konkurencji. Wykonywanie wszystkich przewozów drogowych wyłącznie przez przedsiębiorców posiadających uprawnienia do wykonywania zawodu przewoźnika drogowego pozwoliłoby także – w legalny sposób – zmniejszyć liczbę przejazdów bez ładunku. A to sprzyja ochronie środowiska naturalnego i zmniejszeniu kongestii, tym bardzo ważnym celom unijnej polityki transportowej. Dlatego dziwić może fakt, iż niektóre organy administracji publicznej i niektórzy politycy bezwiednie działają na rzecz pogłębienia patologii, wychodząc co jakiś czas z propozycją idącą w odwrotnym od postulowanego kierunku – całkowitej deregulacji pomocniczych przewozów rzeczy.
Nowe przepisy unijne – nowa sytuacja
Pewną nadzieje na zgodną ze zdrowym rozsądkiem regulację budziło wejście w życie w dniu 4 grudnia 2011 r. wchodzących w skład tzw. pakietu drogowego unijnych rozporządzeń (WE) 1071/2009, (WE) 1072/2009 i (WE) 1073/2009. Postanowienia tych aktów prawnych są bowiem w wielu sprawach odmienne od rozwiązań polskiej ustawy o transporcie drogowym. Dotyczy to także przewozów na potrzeby własne, aczkolwiek w ograniczonym zakresie. Ograniczonym, gdyż przepisy rozporządzeń (WE) 1072/2009 i (WE) 1073/2009 – określające zasady dostępu do unijnego rynku przewozów rzeczy i osób – podobnie do naszych krajowych regulacji wyłączają obowiązek uzyskiwania licencji wspólnotowej przez przedsiębiorców wykonujących pomocnicze przewozy drogowe. Warto jednak w tym miejscu zwrócić uwagę, że definicja tych przewozów różni się od przyjętej w Polsce w 2001 r. definicji przewozów na potrzeby własne. Nasza ustawa wymaga, aby przewóz na potrzeby własne wykonywany był wyłącznie przez kierowców będących pracownikami przedsiębiorcy, podczas gdy zgodnie z przepisami unijnymi kierowcami mogą być także osoby pozostające do dyspozycji przedsiębiorcy na mocy zobowiązania umownego.
Czy przewozy na potrzeby własne mają cel zarobkowy?
Zasadnicze różnice w podejściu do tzw. przewozów na potrzeby własne dotyczą rozwiązań zawartych w rozporządzeniu (WE) 1071/2009 regulującym dostęp do zawodu przewoźnika drogowego. Otóż stosowanie tego aktu prawnego zostało wyłączone jedynie w stosunku do przewozów osób wykonywanych jako działalność pomocnicza w stosunku do podstawowej działalności gospodarczej prowadzonej przez przedsiębiorcę. Stanowi o tym przepis art. 1 ust. 4 lit. b rozporządzenia (WE) 1071/2009. Tym samym zgodnie z zasadami logiki formalnej, ww. rozporządzenie powinno być stosowane do wszystkich przewozów rzeczy wykonywanych jako działalność pomocnicza. Nie jest to jednak takie do końca oczywiste ze względu na definicję „zawodu przewoźnika drogowego rzeczy”. Zgodnie z przepisem art. 2 pkt 1 ww. rozporządzenia zawodem przewoźnika drogowego jest działalność każdego przedsiębiorcy wykonującego w celach zarobkowych transport rzeczy odpowiednimi środkami transportu. I tu trzeba zadać pytanie: czy wykonywanie przewozów drogowych rzeczy jako działalność pomocnicza w stosunku do podstawowej działalności przedsiębiorcy ma cel zarobkowy i czy jest transportem?
Konsekwencje właściwej wykładni przepisów unijnych
Jeśli odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, to przedsiębiorcy wykonujący pomocnicze przewozy drogowe rzeczy są obowiązani uzyskać zezwolenie na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego, spełniając wszystkie warunki wymagane od przewoźników. Niestety tej odpowiedzi nie znajdziemy wprost w przepisach unijnych, gdyż nie zawierają one definicji „zarobkowego przewozu drogowego”, „niezarobkowego przewozu drogowego” i „transportu drogowego”. Wprawdzie takie definicje są w polskich przepisach, lecz nie mogą mieć zastosowania do wykładni przepisów unijnych. Unijne regulacje są bowiem przepisami wyższego rzędu w obowiązującej hierarchii aktów prawnych. Tym samym dla ustalenia faktycznego zakresu podmiotowego stosowania rozporządzenia (WE) 1071/2009 pozostaje wyłącznie wykładnia językowa pojęć „przewóz w celach zarobkowych” i „transport drogowy”.
Szerokie zastosowanie przepisów rozporządzenia (WE) 1071/92
Analizując tę kwestię można stwierdzić, iż każdy przewóz drogowy rzeczy wykonywany, jako działalność pomocnicza w stosunku do podstawowej działalności gospodarczej prowadzonej przez przedsiębiorcę, ma na celu osiągnięcie w ostatecznym rozrachunku zysków. Dlatego wydaje się rzeczą logiczną przyjęcie, iż ma on cel zarobkowy. Cel ten nie obejmowałby jedynie przewozów o charakterze niekomercyjnym – np. dostawy towarów na rzecz akcji charytatywnej prowadzonej przez przedsiębiorcę lub inny podmiot zewnętrzny. Z kolei analiza językowa pojęcia transport drogowy wskazuje, iż ma ono dość szeroki zakres obejmujący m.in. także pojęcie przewozu drogowego. Tym samym na gruncie wykładni językowej wydaje się uprawnione stwierdzenie, iż przepisy rozporządzenia (WE) 1071/2009 powinny być stosowane do każdego przedsiębiorcy wykonującego komercyjne przewozy rzeczy, niezależnie od tego czy przewóz ten jest podstawową, czy też pomocniczą działalnością, oraz od tego czy za przewóz pobierane jest przewoźne.
Luka w projekcie ustawy – niezgodność z prawem Unii
Niestety w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o transporcie drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 812) kwestie przewozów na potrzeby własne, w tym także przewozów rzeczy realizowanych jako działalność pomocnicza, zostały całkowicie pominięte. Powoduje to, iż w Polsce wszystko zostaje po staremu, a ustawowe definicje i zakres stosowania prawa unijnego nie będą zgodne z postanowieniami przepisów rozporządzeń (WE) 1071/2009, (WE) 1072/2009 i (WE)1073/2009. Ponieważ kwestia ta ma duże znaczenie dla uporządkowania rynku przewozów drogowych, w szczególności w odniesieniu do nieuczciwej konkurencji, bezpieczeństwa przewozów oraz ochrony środowiska naturalnego, nie można tej sprawy pozostawić bez odpowiedniej reakcji. Trzeba podjąć wszelkie możliwe działania mające na celu objęcie wymaganiami określonymi dla wykonywania zawodu przewoźnika drogowego także tych przedsiębiorców, którzy wykonują tzw. przewozy na potrzeby własne. Od strony prawnej jest to możliwe nawet w przypadku, gdyby przedstawiona wyżej analiza unijnych przepisów była zbyt daleko idąca.


 

Katagoria: Komentarz Macieja Wrońskiego
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 5 lat temu.