Select Page


Powrót do zapomnianej przeszłości


 

czyli propaganda w wydaniu Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad

Zapomnianą już epokę lat siedemdziesiątych cechowała niesamowicie rozwinięta propaganda sukcesu. Ze strony ówczesnych środków masowego przekazu Polacy codziennie słyszeli, że żyją w siódmej co do wielkości potędze gospodarczej świata. Tą potęgą miała być Polska Rzeczypospolita Ludowa, kraj tzw. realnego socjalizmu. Im bardziej szara i beznadziejna była rzeczywistość, tym bardziej lansowano wizję kraju kolorowego, bogatego i sytego. Dziś czasy PRL pamiętają głównie emeryci i żyjący dawną chwałą kombatanci. Nie mniej po upływie ponad 30 lat możemy mieć uczucie swoistego deja vu związanego z działaniami medialnymi naszej ulubionej instytucji – Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Im więcej przedsięwzięć realizowanych przez krajowych drogowców odbiega od optymistycznych założeń, im więcej inwestycji jest poważnie zagrożonych lub odłożonych na przyszłość, tym więcej płatnych ogłoszeń i publikacji ukazuje się w prasie, radiu i telewizji. Koszty tych działań idą już w dziesiątki milionów złotych, a ubocznym ich efektem są wątpliwości co do bezstronności sponsorowanych z pieniędzy podatników mediów. Miejmy jednak nadzieję, że te wątpliwości są nieuzasadnione, a brak rzetelnej i obszernej informacji na tematy wstydliwie przemilczane przez GDDKiA wynika wyłącznie z braku zainteresowania opinii publicznej tą tematyką.

Poczucie powrotu w lata siedemdziesiąte pogłębiła ostatnimi czasy wiadomość zamieszczona na portalu internetowym Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o przyznaniu tej instytucji nagrody „za stworzenie w niezwykle szybkim tempie systemu ViaTOLL”. Nagroda – jak informuje GDDKiA – została przyznana w rankingu Najlepszy Partner w Biznesie w kategorii Partner Roku, a przyznał ją miesięcznik „Home and Market”. O miesięczniku „Home and Market” wiemy niestety niewiele, gdyż próżno szukać tego tytułu w zwykłych punktach sprzedaży prasy. Miesięcznika nie znają także znani nam przedsiębiorcy wykonujący przewozy drogowe. Z kolei Mediarun, jeden z największych polskich serwisów informacyjnych poświęconych tematyce mediów i reklamy, stwierdza, że „Home and Market” działający od 1991 r. zatrudnia obecnie zero pracowników. No cóż, być może jest to tak bardzo elitarny miesięcznik, że jego dostępność jest ograniczona, informacje o wydawnictwie nie są podawane do publicznej wiadomości, a kryteria wyłaniania laureatów przyznawanych nagród są widocznie tak inteligentne i subtelne, że aż niezrozumiałe dla przeciętnego zjadacza chleba, który do elity nie należy.

Tym przeciętnym zjadaczem chleba są w tym przypadku przedsiębiorcy zmuszeni do korzystania z systemu Viatoll. Systemu, którego założenia spowodowały, że polskie e-myto jest pobierane w najmniej przyjazny sposób w Europie. Systemu, którego kilkumiesięczne wadliwe działanie spowodowało tak liczne kłopoty i perturbacje, że zamiast słów samozachwytu wypowiadanych przez odpowiedzialnych za system urzędników, branża transportu drogowego powinna usłyszeć z ich strony przeprosiny oraz zaproszenie do rozmów na temat sposobu jego naprawy. Być może takie słowa i idące za nimi czyny rozładowałyby częściowo atmosferę. Niestety do tej pory nasza branża się ich nie doczekała. Urzędnicy zapomnieli, że PR pomaga odsunąć problemy, ale ich nie rozwiązuje. Zapomnieli także lekcji historii mówiącej o tym, czym zakończyła się pełna propagandy sukcesu gierkowska dekada. Obyśmy nie musieli tego powtarzać.

Maciej Wroński


 

Katagoria: Komentarz Macieja Wrońskiego
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 6 lat temu.