Select Page


System, system ponad wszystko!!!


 

Jakiś czas temu pisaliśmy o planowanych przez Ministerstwo Infrastruktury zmianach w zakresie szkolenia i egzaminowania kierowców przewożących towary niebezpieczne. Zainteresowanych odsyłam do artykułu pod znamiennym tytułem „Co by tu jeszcze spieprzyć, co by tu jeszcze …”, który ukazał się w „truckauto.pl” we wrześniu 2009 r., a który można znaleźć pod adresem: http://www.truckauto.pl/images/pdf/15-16-2009/30.pdf. Była to nasza reakcja na plany zmiany dotychczasowych zasad, zgodnie z którymi egzaminy kończące kursy ADR przeprowadzane są w ośrodku szkolenia. Ministerstwo proponowało, aby egzamin odbywał się w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego przed Komisją powoływaną przez Ministra Infrastruktury. Wyliczyliśmy, że proponowane zmiany spowodują zwiększenie kosztów egzaminu kierowcy o ok. trzy tysiące procent oraz zdezorganizują pracę przedsiębiorstw transportowych przez utratę dodatkowego dnia roboczego, w którym pracownik zmuszony będzie do wyjazdu do odległego WORD-u na egzamin. Te wszystkie liczby były bagatelizowane przez głównego i rzeczywistego Autora projektu ustawy. Podczas dyskusji twierdził on, iż obecne zasady egzaminowania są niezgodne z „systemem”. Jakim? Nie wiadomo. Natomiast wiadomo, że „system” wymaga, aby egzamin był przeprowadzany w innym miejscu niż to, w którym pobierane są nauki.

I tu na marginesie naszej sprawy możemy się cieszyć, że Autor, skądinąd bardzo sympatyczna, inteligentna i pracowita osoba, nie jest Prezesem Rady Ministrów. Dopiero wtedy by się działo, oj działo! Z pewnością już w pierwszym roku działania swojego Rządu zabrałby się on za reformę polskiej oświaty. Przecież egzamin maturalny przeprowadzany jest w liceum, a to nie jest zgodne z „systemem”. „Systemowa” reforma objęłaby także wyższe uczelnie, bo przecież prowadzenie egzaminu magisterskiego na uczelni w żaden sposób nie mieści się w „systemie”. Być może studenci z całej Polski broniliby prace magisterskie „systemowo” w Ministerstwie Szkolnictwa Wyższego. Oczywiście drżyjcie także maluczcy, którzy chcecie zdobywać nowe uprawnienia zawodowe na kursach. Tam także wprowadzony byłby „system”. Np. uczestnicy kursów na spawacza, kursów dla operatorów koparek lub innych maszyn budowlanych, jeździliby na egzamin do miast wojewódzkich. System, system ponad wszystko. A koszty, pal to licho, nie administracji rządowej przecież. A w dodatku są i pozytywy. Pojawią się dochody – dochody za uczestnictwo w komisjach egzaminacyjnych (wyznaczanych najlepiej na szczeblu samego ministra) oraz dochody jednostek, w których przeprowadzane będą egzaminy.

Panie Autorze, zamiast tworzyć „system” może lepiej byłoby popracować nad ujednoliceniem i poprawieniem polskich tekstów umowy ADR i regulaminu RID. Te same, tak samo brzmiące zdania w językach oryginału występujące w ww. umowach międzynarodowych, tłumaczone są na dwa różne i często błędne sposoby! Te same towary, o tych samych nazwach w języku oryginału, w polskich tekstach wskazanych wyżej przepisów międzynarodowych nazywają się już w każdym z nich inaczej! Dodatkowo strach się bać, gdyż szykowany jest polski tekst ADN. To wszystko powoduje realne zagrożenie życia i zdrowia osób wykonujących czynności związane z przewozem towarów niebezpiecznych i może prowadzić do katastrofy. A przecież ktoś w Ministerstwie Infrastruktury koordynuje wydawane i publikowane akty prawne, w tym polskie teksty przepisów międzynarodowych, szczególnie gdy prowadzone są przez dwa różne departamenty merytoryczne. Kto?!? Jeśli takiej osoby nie ma, to może Pan by się tego podjął, zamiast wprowadzać „system”.

Wracając od tych szerokich dygresji do meritum sprawy, to wydawało się, że temat „reformy” szkolenia i egzaminowania kierowców przewożących towary niebezpieczne mamy już za sobą. Na Forum Transportu Drogowego w dniu 18 listopada 2009 r., przewoźnicy przekazali swoje poważne zastrzeżenia w tym zakresie Sekretarzowi Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Panu Tadeuszowi Jarmuziewiczowi. Minister wyraził zrozumienie dla argumentów przewoźników i zaprosił ich przedstawicieli na konwent marszałków województwa, gdzie miała się odbyć dyskusja na ten temat. Konwent ten odbył się w dniu 19 listopada 2009 r. w Brzegu. Podczas dyskusji na konwencie, marszałkowie podjęli uchwałę, w której negatywnie ocenili pomysł zmian w egzaminowaniu kierowców, w tym przekazanie kompetencji w tym zakresie WORD-om, podległym – nota bene – marszałkom województw. Tym samym w ocenie Ministra Jarmuziewicza sprawa ta została rozstrzygnięta po myśli przewoźników.

Niestety, „system” powrócił. Okazuje się, że zrozumienie Ministra oraz stanowisko marszałków województw nic nie znaczy wobec zapałów entuzjastycznych zwolenników i kreatorów „systemu”, którzy zamiast kierować się zdrowym rozsądkiem i pozytywną oceną dzisiejszych rozwiązań wolą ideologiczną wiarę w …., w system!  W uzgodnieniach wewnątrz resortowych, niczym Feniks z popiołów, pojawił się z powrotem projekt ustawy o przewozie towarów niebezpiecznych, datowany na dzień 10 maja 2010 r., w którym wróciła koncepcja egzaminu kończącego kurs ADR, przeprowadzanego w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego. Wysokość opłaty za egzamin ma tym razem wynosić do 15% średniego wynagrodzenia, czyli ok. 500 złotych. Projektu, w wersji podlegającej uzgodnieniom, próżno jednak szukać na stronach Biuletynu Informacji Publicznej Ministerstwa infrastruktury. Być może ktoś prominentny w Ministerstwie zdaje sobie sprawę, że forsowane na siłę rozwiązania wydają się być co najmniej kontrowersyjne i pragnie po cichu przepchnąć sprawę przez Rząd. Po zaakceptowaniu projektu przez Radę Ministrów, zawsze będzie można w Sejmie powołać się na autorytet Rządu, a niepokornych posłów postraszyć dyscypliną klubową i koalicyjną. Tylko kto tu naprawdę rządzi? Czy Minister wie co się dzieje w jego resorcie? Kto decyduje? I w czyim interesie? A może chodzi tylko o zasadę: „Nu zajec pagadi”!

Maciej Wroński


 

Katagoria: Komentarz Macieja Wrońskiego
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 7 lat temu.