Select Page


Rok po Euro 2012


 

Minął rok od Euro 2012. Co nam pozostało po mistrzostwach, oprócz sportowego kaca po występach „orłów Smudy”?

Tylko niepoprawni optymiści wierzyli, że uda się zbudować spójny system dróg do magicznej godziny zero, czyli daty rozpoczęcia mistrzostw. Nie udało się. Ale czy inwestycje drogowe, które niewątpliwe są głównym sukcesem tej imprezy, w ogóle by powstały.

Na pewno tak, bo większość tych dróg, które zbudowaliśmy na Euro, i tak byłaby zbudowana. Tylko w dłuższym okresie czasu. Jednak dzięki mobilizacji drogi były oddawane ekspresowo, w większości w terminie. Niewątpliwie też udało nam się dzięki tej imprezie pozyskać więcej środków, niż było to planowane. Emocje pozytywne są w Polsce bardzo ważne, bo jesteśmy tym typem społeczeństwa, które posiada dwie przeciwstawne myśli – że jesteśmy do niczego, albo że jesteśmy najlepsi na świecie. Nie ma stanu pośredniego.

Niewątpliwie jednak drogi, to główna spuścizna Euro. Krajowa „7”, czy podróż na trasie Warszawa – Poznań – granica państwa lub obwodnica Wrocławia – to najbardziej przekonujące dowody.

Wprawdzie nie wszystko udało się zrealizować do końca, ale po latach zaniedbań to i tak obecna infrastruktura, i ta sprzed kilku lat, są nie do porównania.

Przed nami kolejna perspektywa unijnego budżetu 2014–2020. Być może za kilka lat po Polsce będzie się podróżować, jak po Niemczech. I chyba taki jest cel, bo unia ma już dość wydawania wspólnotowych środków na aquaparki. Teraz liczy się transport i innowacyjność. W tym pierwszym jesteśmy mistrzami, w tej drugiej też nie mamy się czego wstydzić.

Zbigniew Witamborski
Redaktor naczelny TRUCK auto.pl


 

Katagoria: Komentarz Zbyszka Witamborskiego
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 4 lata temu.