Select Page


Volvo: Recykling może wskrzesić stary samochód


 

Wbrew pozorom, samochód ciężarowy opuszczający linię produkcyjną niekoniecznie musi być całkiem nowy. Jedna trzecia masy pojazdu przypada na metale pochodzące z odzysku. Przynajmniej w przypadku Volvo Trucks. System produkcji przyjęty przez tę szwedzką markę zakłada recykling wyeksploatowanych pojazdów, w którym stare samochody ciężarowe są przetwarzane na nowe, z korzyścią dla gospodarki i środowiska.

Brama powoli idzie w górę i do warsztatu wtacza się Volvo FH 460 Euro 3, rocznik 2002. Pojazd przejechał blisko milion kilometrów i właśnie zakończył swoją służbę w transporcie drogowym. Tutaj, w Volvo Truck Center na peryferiach Geteborga, samochody ciężarowe są rozmontowywane na najdrobniejsze elementy, w celu odzyskania materiałów.

– Największą zaletą takiego podejścia, zarówno z perspektywy ochrony środowiska, jak i własnego interesu, jest to, że materiały te nie zmarnują się – mówi przedstawiciel handlowy Mikael Olofsson, dokonując oględzin pojazdu, który za chwilę ma być rozłożony na części pierwsze.

Dostarczony przed chwilą samochód ciężarowy będzie nadal służył. Jego najlepsze podzespoły zostaną sprzedane na rynku produktów używanych. Wszystkie odzyskane części, nie nadające się do sprzedaży, zostaną posegregowane według materiału – żelazo, aluminium, mosiądz, miedź, tworzywa sztuczne, materiały palne itp. –  i zmagazynowane w odrębnych pojemnikach. Wszystkie mocno zużyte elementy trafią do pieca hutniczego lub spalarni, w celu ich wykorzystania do produkcji nowych wyrobów lub w ciepłownictwie. Nic nie trafi na składowisko odpadów.

Volvo Trucks intensywnie działa na rzecz ograniczenia swojego wpływu na środowisko naturalne i już od połowy lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku stosuje starannie przemyślaną strategię recyklingu.
– Musimy brać pod uwagę środowisko, zasoby naturalne i przyszłe pokolenia – mówi Lars Martensson, dyrektor ds. ochrony środowiska w Volvo Trucks. – Co więcej, przekazanie przez klienta samochodu ciężarowego do recyklingu ma solidne uzasadnienie finansowe. Staramy się w jak największym stopniu ułatwiać ten proces, np. publikując szczegółowe instrukcje demontażu każdego modelu pojazdu.

Projekt i produkcja każdego samochodu ciężarowego Volvo uwzględnia to, co się z nim stanie po wycofaniu z eksploatacji. – Opracowując projekt i proces produkcji nowego samochodu ciężarowego, wybieramy takie technologie, które ułatwiają jego późniejszy demontaż i recykling. Na przykład, do mocowania wiązek elektrycznych i przewodów giętkich stosujemy zaciski z tworzywa sztucznego zamiast metalowych, ponieważ demontaż metalowych zacisków trwa dłużej – wyjaśnia Lars Martenssson.

Starannej selekcji podlegają również materiały wykorzystywane do produkcji. – Wyzwanie polega na zrównoważeniu wymagań użytkowych z podatnością na recykling. Czasem lepiej jest zastosować tworzywa sztuczne nadające się do przetopienia, a czasem takie, które można spopielić – kontynuuje Lars Martensson.
Wagowo, około 50 procent odkuwek stalowych w nowym samochodzie ciężarowym powstaje z metalu odzyskanego w procesie recyklingu. Ten sam wskaźnik w przypadku żeliwa wynosi aż 97 procent. Ponieważ produkcja z wykorzystaniem materiałów odzyskanych jest mniej energochłonna, w porównaniu z produkcją bazującą wyłącznie na nowo pozyskanych surowcach, korzyści dla środowiska są znaczne. Ale recykling jest opłacalny także pod względem finansowym. Zwłaszcza w przypadku metali trudno dostępnych, których ceny rosną. Obecnie nieco ponad 90 procent kasowanego samochodu ciężarowego trafia do powtórnego przerobu. Kasacja Volvo FH pozwala odzyskać ponad dziewięć ton różnych materiałów.

Kenneth Olsson i Jimmy Gustavsson wnikliwie kontrolują Volvo FH, dostarczone niedawno do stacji demontażu.
– Zwracamy uwagę przede wszystkim na wycieki oleju, ale także poszukujemy innych łatwych do zidentyfikowania usterek. O, ten fragment poszycia jest uszkodzony.

Wszystkie wgniecenia i skorodowane blachy są oznaczane dużą, żółtą strzałką oraz – podobnie jak kontener, w którym będą umieszczane wymontowane elementy – numerem podwozia pojazdu. Chodzi o to, by można było odtworzyć pochodzenie – model samochodu ciężarowego, rok produkcji i nr partii – każdej części skierowanej do sprzedaży.

Po prostu, samochody ciężarowe są rozmontowywane od początku do końca. Jimmy i Kenneth natychmiast zabierają się do pracy. W przypadku tego konkretnego pojazdu czeka ich „walka” ze śrubami zakleszczonymi przez rdzę. Zwykle, aby odkręcić takie śruby, należy je podgrzać palnikiem spawalniczym. Czasami w warsztacie panuje ogłuszający hałas.

– Zdarza się, że musimy trochę z nimi powalczyć, lecz ostatecznie zawsze wygrywamy – śmieje się Jimmy upuszczając rozgrzaną do czerwoności, dymiącą śrubę na posadzkę.

Rozmontowanie samochodu ciężarowego i oczyszczenie wszystkich części, które mają być sprzedane, zajmuje ekipie od sześciu do siedmiu dni. W sumie, warsztat przerabia około 30–40 samochodów ciężarowych rocznie.
Stwierdzono, że kabina tego Volvo FH jest w dobrym stanie. Zostanie umyta i sprzedana. Jednakże kabiny starsze niż 10-letnie rzadko kiedy są zachowywane. Zamiast tego, po przetopieniu, powstają z nich nowe metalowe podzespoły.

Najpierw jednak usuwa się wszystkie elementy z kabiny i jej otoczenia. Kenneth podłącza przewód do małego zbiornika czynnika chłodniczego i przepompowuje gaz do butli – dokładnie ważonej, by mieć pewność, że zbiornik w pojeździe nie przeciekał.

– Usuwanie czynnika chłodniczego to prawdopodobnie najważniejsza operacja w całym procesie demontażu, ponieważ substancja ta jest szkodliwa dla środowiska. Tutaj widzimy, że w zbiorniku pozostało 880 gramów czynnika, co – biorąc pod uwagę wiek pojazdu – mieści się w normie – wyjaśnia Kenneth.

Toksyczny, zabarwiony na zielono glikol i olej silnikowy spływają do dwóch pojemników ustawionych pod pojazdem. Wszystkie niebezpieczne dla środowiska płyny przelewa się do szczelnych zbiorników, składowanych na zewnątrz hali. Później płyny te zostaną przekazane do utylizacji.

Suwnica zdejmuje kabinę z ramy i można przestąpić do demontażu wyposażenia wnętrza. Fotele, koło kierownicy, tapicerka ścian i dachu oraz wszystkie podzespoły elektroniczne trafiają do sprzedaży, o ile są w wystarczająco dobrym stanie. Reszta jest przekazywana do recyklingu.

Po kabinie przychodzi pora na demontaż skrzyni biegów, a zaraz potem 12-litrowego silnika pojazdu.
– Skrzynie biegów i tylne osie często odsyłamy do regeneracji, ale odbudowa silników jest na ogól zbyt kosztowna. Dlatego jednostki napędowe starannie myjemy. Wyglądają świetnie, jesteśmy z nich naprawdę dumni – mówi Kenneth, pokazując klika wypucowanych silników oczekujących na nowych klientów.


 

Katagoria: inne sprawy techniczne
Słowa kluczowe: ,
Opublikowano 7 lat temu.